Andrzej Sapkowski - Żmija cz. II

Niestety ostateczna konkluzja po lekturze Żmiji nie jest pozytywna. Książka ta jest ewidentnym przykładem charakterystycznych błędów Sapkowskiego, przeplatanych jego wyśmienitym stylem i pisarstwem, któremu trudno odmówić klimatu. W Żmiji te błędy są zbyt widoczne, zbyt brutalnie pchają się na pierwszy plan powieści, zbyt mocno irytuje zamiłowanie Sapkowskiego do rozwlekłych, historyczno - militarystycznych opisów, które w takiej ilość nie wzbogacają powieści, ale przeciwnie - drażnią. Największym problemem powieści jest to, że Sapkowski nie do końca miał na nia pomysł. Książka obroniłaby sie jako militarno - historyczna powieść o wojnie radziecko - afgańskiej. Już nawet dałoby się to pogodzić z historyczną odsłoną afgańskich konfliktów - dałoby sie to spiąć jakąś wspólna klamrą. Ale jako fantastyka Żmija nie ma się jak bronić. Po prostu za mało fantastyki w fantastyce i za mało Sapkowskiego w Sapkowskim. Mogło być dobrze, na co wskazuje naprawdę dobre, nostalgiczne zakończenie, skrótowo opowiadające o dalszych lasach bohaterów - tu widać rękę Sapkowskiego. Jednak dobre zakończenie sprawia tylko, że książki nie kończy się z całkowitym poczuciem zawodu. To jednak nie czyni jej powieścią dobrą.

Komentarze

Jak widzę mój wybór, aby nie czytać był prawidłowy :-)
Hm, coś mi sie błąd wkradł w tytuł posta...
A co do decyzji o nieczytaniu, to musze przyznać, że nie polecam. Fanom - by nie niszczyli sobie obrazu dobrego pisarza, a tym, którzy go jeszcze nie znają - by sie niepotrzebnie nie zrazili.
Oki, tytuł posta poprawiony.