Łukasz Orbitowski & Jarosław Urbaniuk - Pies i Klecha. Przeciw wszystkim

Zaczyna się wyśmienitą "Żertwą", którą czytałem już dawno, kilka lat temu, bodajże w Nowej Fantastyce. To właśnie w tej historii komisarz Enka spotyka księdza Gila i tak zaczyna się niezwykła opowieść o przyjaźni dwóch, pozornie tak obcych sobie ludzi.
W "Żertwie" nasi panowie lekko nie mieli, ale to, co spotyka ich w dalszej części książki to już prawdziwy koszmar. Pies i Klecha trafiają do szpitala psychiatrycznego, który wcale nie jest szpitalem, pacjenci nie zawsze są pacjentami, a to, co kryją jego podziemia... o tym lepiej nawet nie wspominać.
Książka dobrze się czyta, postacie są dobrze, wyraźnie nakreślone, a emocje naprawdę wyczuwalne. Do tego genialnie oddane realia schyłkowego PRL-u, z budzącą się w tle Solidarnością.
Smakowity kąsek dla fanów Orbitowskiego. Autor "Wigilijnych psów" w znakomitej formie, wspierany przez Jarosława Urbaniuka. Nie mam pojęcia, kto miał jak duży wkład w tę powieść, jednak wiem jedno - panowie w duecie dają sobie radę znakomicie. Wkrótce wezmę na warsztat tom drugi przygód naszej nietypowej pary - "Pies i Klecha. Tancerz".

Komentarze

Muszę sobie przypomnieć tą książkę. Pamiętam że chyba w Science Fiction czytałem pierwsze opowiadanie z tej serii i bardzo mi się podobało. Fajnie,że o tej książce przypomniałeś.
Mariusz Orzeł Wojteczek pisze…
Mnie się to kojarzy z NF, bo wtedy regularnie czytałem właśnie ten magazyn. Tak jak pisałem "Żertwa" na pewno była publikowana wcześniej. Chyba, że było coś jeszcze.
Niedługo lektura drugiej części, "Tancerza", którego akcja dzieje się już bardziej współcześnie...
no nie wiem. Nie sprzeczam się :) Ale pamiętam, że bardzo mi się podobało :) Pozdrawiam